среда, 30 октября 2013 г.

wymuszony odpoczynek

no i organizm się zbuntował. Po tych zawodach, które naprawdę (jak dla mnie) się udały... po tych zawodach po prostu się wyczerpałam. Najpierw Robert się rozkleił, a po nim ja. Dzisiaj pierwszy raz nie poszłam na zajęcia. Więc nie było mnie na angielskim, na dodatkowym rysunku, na wiedze o czymś tam u profesora Jędrosia i na liternictwie. Mimo tego pozamykałam dużo spraw w pracy z ukochanymi silnikami i trochę popracowałam nad pomysłem na projektowanie graficzne Mam zrobic plakat z hieną w roli głównej i jej okrzykiem hi hi hi hi hi hi hi hi hi (bardzo śmieszne) Wylosowałam chyba najbrzydsze zwierzątko, ale lubię wyzwania. Początkowy pomysł wygląda tak
wydrukowałam i próbowałam to odbić za pomocą acetonu, ale się nie udało.Przeczytałam jeszcze o jednym sposobie za pomocą nitro, jednak zostawię to na jutro. No a dzisiaj jeszcze się pochwalę co wyszło z mojego projektu na zawody




pomysł był, żeby wszystkie koszulki były na pomarańczowo, ale zapomniałam to podkreślic, więc zrobiono kolorowe.

Zbliża się długi weekend, mam nadzieję, że będzie twórczy i owocny w nowe pracy. Na razie to wracam do herbaty, cebuli i miodu.

четверг, 24 октября 2013 г.

szczęśliwa codziennośc

Trochę już mineło czasu od ostatniej notatki. Ale jestem tak szczęśliwie zakręcona, że nie miałam kiedy się zatrzymac i przeanalizowac wszystko. Za ten tydzień zdąrzyłam zrobic do końca projekt logo zawodów , koszulki i dyplomów. Wyszło coś takiego

został jeszcze trochę zmodyfikowany. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w rzeczywistości. Dałam ciała z tym, że chciałam umieścić imię i nazwisko zawodnika w uśmiechu, ale na formacie B5 to wyglądało zbyt drobno. Więc musiałam przyciemnić logo, żeby pisać imiona s przodu.

Byłam dodatkowo na sali komputerowej i w piątek jeszcze byłam na modelu z 2 seansy. Nic specjalnego nie wyszło, ale to też był dobry trening.

No i w sumie cały czas coś się dzieje. Były pierwsze próby animacji, pracy w InDesign, malowani. Oto wyniki


W malarstwie muszę bardziej opracować wizualizację efektu końcowego, ponieważ idę "na kozaka". W sumie tak samo i w rysunku. Już ktoryjś raz mi się nie mieści model na kartce i żle wychodzi kompozycja. Mimo tego, że robię szkice. Dzisiaj jeszcze byłam przez chwile w pracowni i pocwiczyłam rysunek sangwiną i sepią




Bardzo mi się podoba jak przychodzę dodatkowo. Wtedy mogę zrobić dużo więcej. Ale odpocząć też trzeba.




среда, 16 октября 2013 г.

odkrycia

dzisiaj był ciekawy dzień. Pełny przyjemnych odkryć. Jednak początku był trudny. Musiałam wstać o szóstej, żeby zdążyć na 8 na angielski. Lekcja była nudna. Myślę, że sama pani wykładowczynią też się nudziła. Według mnie, to najlepszy sposób nauczania języka, to jest zmuszenie mówić. Tym bardziej, że trafiliśmy do grupy zaawansowanej. Jaki sens przebierać się przez las gramatyki, jeżeli nie jesteśmy w stanie jej użyć? O wiele ciekawiej dla wszystkich było by rozdać jakieś reprodukcji i żeby każdy się wypowiedział na temat swojej, stworzyć jakiś klub dyskusyjny! A nie te głupie niepotrzebne testy.rrrrr ale się rozpaliłam :)

Po angielskim poszłam na poranną kawę do bufetu, gdzie miałam ciekawe spotkanie. Starszy pan i dziewczyna próbowali złożyć zamówienie na kawę i herbatę, ale sprzedawczyni nie rozumiała po angielsku, więc poprosiła mnie o pomóc (akurat po lekcji byłam :) ). Jednak okazało się, że Państwo z Rosji, więc łatwo przetłumaczyłam o co im chodziło. To byli artyści (tato i córka), którzy przyjechali ze swoimi pracami na wystawę UFO (europejski festiwal szkła). Było ciekawie ich poznać. Podróżują samochodem, jeżdżą na wystawy po Europie.
http://art-glass.pro/ - to jest ich strona internetowa. Ale w rzeczywistości to wygląda o milion razy piękniej i ciekawiej, niż na zdjęciach. Szkło odbija światło, was, otoczenie... Później pod wpływem tego spotkania poszłam zobaczyć wystawę i nie pożałowałam. Bardzo ciekawe rzeźby. Bardzo mi się spodobały pracy Beaty Stankiewicz-Szczerbik oraz czechów Milana Vorduby i Jiri Suhajek, no i oczywiącie Aleksandra (prac Tai tam nie znalazłam).

Po takim pozytywnym spotkaniu miałam nie mniej pozytywną konsultację z panem profesorem Jędrosiem. Podzieliłam się swoimi pomysłami na temat hasła "KINETYKA OBRAZU". Nie będę opisywać szczegółów, ale powstała fajna konwersacja. Pracuję dalej z hasłem. Ma byc jak najprościej.

No i po takiej beczce z miodem przyszedł czas na łyżkę dziegciu. To były zajęcia z liternictwa i typografii. Przyznaję się, że nie wzięłam sie do pracy domowej jak należy. Trochę przed lekcjami coś tam naskrobałam. No i zostałam obśmiana i skrytykowana. Nie zrozumiałam o co mu chodziło ( w sumie jak i większość oprócz Oli). Jednak moje "dzieło" było najbardziej żałosne. Poprostu podłożyłam ksero z literami pod kartke i obrysowałam, a chodziło o wrażeniową konstrukcję. Czyli coś takiego jak na zajęciach z Rysunku (kierunki, linii pomocnicze, pole i td). Teraz juz wiem i wezmę się za to sumiennie :)

Później opublikuję wyniki pracy nad projektem koszulki na zawody. Trochę zmodyfikowany pomysł Roberta (on zawsze ma świetne pomysły). Ale na razie czekam na uwagi organizatorów. A oto moje dzisiejsze zmagania z zadaniem domowym z projektowania graficznego. INICYALY




вторник, 15 октября 2013 г.

pracowity weekend

dni wolne od nauki i pracy okazały się dosyć owocne. W sobotę wygrywając walkę z lenistwem pobiegłam na PKS na autobus do Jeszkowic, musiałam go wyłapywac na światłach i prosic kierowce mnie wpuścic i się udało :) Również się udało skończyc te "cholerne" kwiatki, które wyszły całkiem fajnie.
Początki były takie 

  A oto efekt końcowy.


Więc w takim dobrym nastroju pojechałam na trening. A w niedziele męczyłam Roberta, ale bardziej jego rączki i nóżki. Obejrzałam przed tym fajny film z anatomii plastycznej. Prawda po angielsku, ale i tak głównie chodziło o obrazy. Pan fajnie wymachiwał kościstą kończyną sztucznego (mam nadzieję) szkeleta. Przy tym bardzo szczegółowo opisywał wszystkie ważne przy rysowaniu stawy i kości. Dużo mi to dało, więc polecam. W tym przypadku zdecydowanie skuteczniej okazało się wideo niż książka. Ponieważ odrazu mogłam zobaczyc na co zwrócic uwagę, powtórzyc ruchy ołówka.

 Najpierw oswoiłam się z tematem za pomocą szkiców. Znów wykorzystałam sangwinę i coraz bardziej się zachwycam tym narzędziem rysunkowym. Trzeba więcej popracowac w tej technicę. No a po szkicach przystąpiłam do większego formatu. Myślałam iż będzie ciężko się przełamac i znów będę robic bardzo drobnutko. Jednak coś się zmieniło i było nawet fajnie. Rada na przyszłośc
- pamiętac, żeby rysowac najpierw ogólnie, płaszczyznami i kierunkami
-pamiętac o anatomii, nie "wykręcac" kości, wszystko ma byc logicznie. Nie ma "pustych" kresek
No i oto wyniki moich obserwacji                                                                                            



W poniedziałek przyniosłam, czekając na komentarz pana profesora. Jednak usłyszałam tylko, że widac, że swobodnie rysuje i żebym spróbowałam innych technik...

Modelka niestety okazała się chora i mieliśmy za zadanie rysunek głowy gipsowej. Skupiłam się jak najwięcej na konstrukcji, ale brak pionu był odczuwany (mówię o sprytnym urządzeniu ciężarek + linka, który jest niezmiernie przydatny na dużych formatach ). Jako wynik nie zmieściła mi się cała fryzura. Mimo tego, że przerysowywałam dwa razy. Więc musiałam co nieco poobcinać. Oto mój poniedziałkowy bohater
Tyle na dziś, mam jeszcze kupę pracy na jutro. Nie wiem jak to zdarzyć.

четверг, 10 октября 2013 г.

masakra

i to tylko początki. Udało mi się  przygotować na projektowanie graficzne  dwa projekty. Nie jestem zbyt zadowolona z nich, ale po koleje.
Wczoraj mieliśmy intensywny dzień. Najpierw angielski i test, gdzie rzutem na taśmę trafiłam do grupy niby zaawansowanej. Później w przerwie praca i spotkanie organizacyjne (kolejne) z wiedzy o działaniach i strukturach wizualnych.
Prowadzący bardzo ciekawy. Czym ciekawy? Może sposobem wyjaśnienia, potrafi znaleźć słowa, które brzmią rozsądnie i zrozumiale. Przy realizacji jakichkolwiek projektów radził nie korzystać z pierwszych lepszych pomysłów (co chętnie stosuję niestety), tylko ciągle szukać. No i dał nam zadanie na semestr. Zrobić projekt w dowolnej formie na temat hasła, których było dosyć dużo do wyboru.
Zachowałam sobie dwa:
- iluzja przestrzeni
- kinetyka obrazu
reszta nie była o wiele łatwiejsza, na razie trochę to omówiłam, podzieliłam się z Robertem, ale cała praca jeszcze przede mną. Teraz mam problem, żeby nie skorzystać ze schematów i wymyślić coś naprawdę oryginalnie indywidualnego.

Co do zajęć z liternictwa i litografii, to tutaj też Pan nas organizacyjnie poinformował, że będziemy rysować literki (oczywiście nie tak wprost, tylko bardziej opisowo i mądrze o tym ogłosił). Podzielił na trzy grupy i każdej przydzielił swój font. Dostałam lubalin. Teraz mamy dobrze się nauczyć, zrobić milion rysunków zainteresowanych nas liter, a na koniec ma wyjść taka prezentacja tego fontu. Jaka, to się okaże za parę miesięcy :)

No i oto prezentacja moich pierwszych dwóch projektów na temat PRIMA APRILIS i POCZĄTEK I KONIEC.


zdjęci nie są zbyt dobre, ale planuję jeszcze zrobić to w wersji elektronicznej. Początek i koniec mam przyrobić bez wyrazu nie istnieje i uważniej poukładać litery. A prima aprilis został przyjęty i włożony do teczki, mimo tego, że można się przyczepić co do przestrzeni między literami. Którą zrobiłam specjalnie, ale która by lepiej wyglądała, jeżeli słówko Prima trochę zwiększyć. Ale chyba nie będę tego zmieniać. Zobaczymy.

Co do pomysłów innych, to byłam pod przyjemnym wrażeniem poszukiwań Oliwii. U niej naprawdę było dużo więcej tego i 2 pomysły poprostu 100% trafne. No i u Gosi też ciekawy pomysł z rysunkiem głowy człowieka i stóp (początek  i koniec). Cóż, skorzystam z rady Pana profesora Jędrosia i będę więcej szukać.

вторник, 8 октября 2013 г.

na szybko

już jest późno i jestem wymęczona, ale szczęśliwa.
Dzisiaj było raczej więcej gadania, niż działania.
Na warsztatach komputerowych Pan sprawdzał naszą wiedzę co do systemów koloru (nie mam ochoty juz szukac prawidłowego określenia) RGD i CMYK. Oraz robiliśmy ocenę naszych umiętności w programach
- Photoshop
- Illustrator
- InDesign
Średnia grupy może około 2 punktów z 10 :)
O trzecim programie w ogóle pierwszy raz usłyszałam. Mo cóż, będę czytac, to potrafię.
Fajną rzecz się dowiedziałam, że można kupic pakiet ADOBE 20% od ceny rynkowej będąc studentem. Muszę się zastanowic, ale na raize nie mam odpowiedniego komputera pod to wszystko

Później było nie co ciekawiej na podstawach działań intermedialnych. Mówiono nam o animacjach i pokazano kanadyjski film na ten temat. W sumie ciekawie, ale póki nie mamy z tym bezpośredniego doczynienia, mało przydatny :) Nie będę już przynudzac, bo czas na odpoczynek. Zadanie na nastęne zajęcie - napisanie esse na temat wybranego medium(teatr, fotografia, kino.....), definicja klasyczna, nasza, przykład i realizacja.
no i przemyślenie 10sekundowej animacji na temat Tu i Teraz.
Tyle na dzisiaj. Spaaaaaaac!

rrrrrysunek

Dużo nas straszyli (i straszą do tej pory) groźnym Panem Profesorem W. Lupą. Na pierwszy rzut oka, okazał się bardzo adekwatnym i konkretnym człowiekiem. Zapoznał się z nami, zadał standartowe pytania. Dał zadanie domowe, dał zadanie na zajęcie i ... uciekł :) Chociarz nie wiem, może to wyjątek, albo na odwrót absolutnie normalne zjawisko. Zobaczymy.
Mieliśmy modelkę, pracownie i to najważniejsze we wszystkim. Robiliśmy portret. Wybrałam specjalnie pozycję prostą czyli frontalną. Pomyślałam, że będzie więcej ciała do rozrysowania się i mniej stresu (w rysowaniu profilu zawsze mam kłopot z odnalezieniem dobrej pozycji oka, a w pozycji trzech czwartych NOS!!!)
Tradycyjnie miałam chwile załamania. Na początku miałam dobrą konstrukcję, ale przy światłocieniu posypało się. Myślałam, że zacznę odnowa, ale na szczęście nie miałam innego brystolu.

Na przyszłośc może sobie poradzę więce czasu poświęcic na dobrą obserwację oraz szkice. Tak naprawdę zrobiłam 3 szkicy z różnych stron, ale raczej były słabe. WIĘCJ OBSERWOWAC!
Pomogła wiedza z anatomii. Na następne zajęcie mamy akt na dwuch brystolach, więc trzeba dobrze się przygotowac.

Pan profesor zadał nam zrobienie rysunków stop i dłoni.
Nu a to wynik poniedziałkowego maratonu rysunkowego od 10tej do 15stej (prawda uciekłam 5 minut wcześniej) :)
Modelka wyszła nie co starsza (może na 20 lat więcej), ale uważam, że dobrze popracowałam. Chociaż są ewidentne błędy w konstrukcji nosa, za nisko usta, no i oczy dziwnie wyglądają. Tło niedopracowane...

Później było jeszcze zajęcie z filozofij, estetyki i socjologii sztuki. Tutaj podkreślę jedną rzecz, która dała mi dużo do myślenia. Klasyczna sztuka, czy sztuka do początków 20go wieku, jest skierowana na przekazywania piękna, na zmysłowość. Sztuka współczesna jest filozofią sztuki i tutaj najważniejsza jest dyskusja.

pierwsze kroki

W zeszły piątek miałam pierwsze zajęcia na ASP. To było raczej spotkanie organizacyjne z podstaw projektowania graficznego.Dosłownie pękałam od ilości emocji. Chciałam już TWORZYĆ!!!
Bardzo fajna pracownia i dużo ciekawych rzeczy dookoła.
Obejrzeliśmy parę książek, dowiedzieliśmy się co mniej-więcej będziemy robić na tych zajęciach, no i bardzo miło spędziliśmy ten czas. Otrzymaliśmy jeszcze zadanie domowe i kilka linków dla inspiracji
posterpage.ch
good50x70.org
posterfortomorrow.org
homework.com.pl
Strony tylko przejrzałam jednym okiem. Są tam różne przeróżne plakaty, z różnych przeróżnych konkursów, ale inspirację czerpałam z własnych myśli i trochę pomęczyłam Roberta.

Zadanie 1 na wybór: (jednak chciałabym wstawić się do dwóch)
- początek i koniec ( tylko w wersji czarno-białej)
- prima aprilis

Co do pierwszego tematu, to natychmiast miałam jeden pomysł z taką wycinanką. Na czarnym papierze wyciąć taką trumnę, po tym trochę mniejszą i jaśniejszą i tak kilka warstw i na końcu na białym tle narysować embriona (jedno życie się skończyło, ale za nim idzie następne...). Później zdecydowałam, że lepiej narysuję roślinkę. Ale jeszcze pomysł w trakcie.

Jeszcze jeden pomysł z moją ulubioną wstęgą Mobiusa. Po prostu od dzieciństwa fascynuję się tym odkryciem.

Z prima aprilis na początek miałam wizję, żeby narysować taką kolejkę w metrze na eskalatorze i każdy ma przyklejony na plecach kartkę z jakimś głupim żartem (kopnij mnie, ryj świni i td.) No i jakiś nadpis PRIMA APRILIS. CHECK (YOUR ) BACK. Później były przeglądania grafik w google ( napotkałam się na parę bardzo śmiesznych obrazków)

 ten z wisielcem jest najlepszy :D

Też miałam dwa podobnej klasy pomysły, ale chyba nie o to chodziło. Więc postanowiłam szukać dalej. Co jeszcze się dzieję pierwszego kwietnia? W wikipedii na ten temat piszą następujące 

Prima aprilis (z łac. 1 kwietnia, łc.: Prima dies Aprilis), dzień żartów – obyczaj związany z pierwszym dniem kwietnia, obchodzony w wielu krajach świata. Polega on na robieniu żartów, celowym wprowadzaniu w błąd, kłamaniu, konkurowaniu w próbach sprawienia, by inni uwierzyli w coś nieprawdziwego. Tego dnia w wielu mediach pojawiają się różne żartobliwe informacje. Pochodzenie tego zwyczaju nie jest jeszcze wyjaśnione.
 Właśnie to z mediami podpowiedziało mnie kolejną wizję. Taką spirale ze nagłówków gazetowych, zawierających absurdalne wiadomości. A w centrum przyczepiony taki okrąg za którym kryje się nadpis z papierowych liter PRIMA APRILIS jak na sprężynie.
Robert skrytykował ten pomysł, ale i tak wypróbuję to.
Drugi też został sceptycznie przyjęty, przez mojego kochanego męża. Jednak mimo krytyki (i podjęcia prób wymyślić coś genialnego), zdecydowałam się na realizację i tego projektu.
Nadpis PRIMA APRILIS, a dookoła kilka karykaturalnych figurek, prezentujące najpopularniejsze żarty (fikcyjne wiadomości, przyklejenie karteczki z napisem lub rysunkiem na plecy, oraz portfel na lince)
Jakoś tak. Już oczy mi się zamykają. Jutro podzielę się wrażeniami z zajęć z Panem Profesorem Lupą (rysunek i malarstwo).
Napiszę tylko, że jestem zadowolona. Grrrrrr

четверг, 3 октября 2013 г.

pierwsze koty za płoty

I można gratulowac. Wczoraj złożyłam przysięgę (coś w rodzaju, że będę szanowac Akdademie, dobrze się uczyc i uczęstniczyc w rozwoju polskiej kultury), no i w taki sposob oficjalnie zostałam studentką. Wydano nam INDEKSY. Jak powiedział rektor, zostawili papierkową wersję, żeby po studiach była pamiątka.  Już mam taką jedną.

Ale jeszcze nie o tym chciałam napisac. Kurcze, minęło prawie 2 miesiąca od ostatniego wpisu. Za ten czas można wystawe przygotowac. Niestety nie było dużo intensywnej pracy, jak bym chciała, jednak coś tam robiłam.
Znów były kwiaty (jeszcze są niedokończone)




Trochę dowiedziałam się o pracy w CorellDraw (na razie tego nie pokażę). Teraz żałuję, że nie odkryłam corellu wcześniej i męczyłam się w Photoshopie.

Niedawno odkryłam na nowo sanginę oraz olejne ołówki. Obejrzałam super wideo na ten temat.
Sangina jest fajna tym, że nie zsypuje sie tak jak węgiel z powierzchni, jest trwalsza. Można ją rozcierac palcami, lub mięką szmatką (najlepiej starą poszewką z bawełny). Super efektów można osiągnąc spryskując rysunek wodą. Oto moja mała improwizacja

i portrecik

Co do olejnych pasteli, do których nie wiedziałam jak się zabrac, ponieważ nie rozcierają się, prawie nie można wymieszac ze sobą tak jak zwykłe. Okazuję się, że wystarczy pędzel i terpentyna. Ale to zabawa! Polecam (napewno u większości znajdzie się przynajmniej jedno opakowanie).  U mnie w biurku znalazły się tylko kredki z wosku. Ale i tak spróbowałam na krótkim szkicu. Wyszło coś takiego.


Następny mój zakup to będą olejne kredki, więcej sanginy, sosu (też z rodzai miękich materiałów, bardziej delikatny, niż sepia czy sangwina).
A jutro pierwsze zajęcie - podstawy projektowania graficznego :) Do roboty!