Czas rozpocząć studia nastał. I to nie tylko na trzecim roku projektowania graficznego , ale również na pierwszy roku malarstwa. Udało mi się dostać na studia stacjonarne, po nie zbyt danych egzaminach. Nie byłam zadowolona ze swojego rysunku. Choć malarstwo o dziwo bardziej mnie poszło.
Drugi rok projektowania najbardziej zapamiętałam jako robienie logo dla naszej szkoły wspinaczkowej u Asi Jopkiewicz i współpraca z baaardzo szczególie podchodzącym do korekt A. Moczydłowskim.
No a teraz mam dużo więcej zajęć. I na razie jestem podekscytowana, co prawda niektóre przedmioty i wykładowcy mnie dosłownie rozwalają.
Najbardziej groźno wygląda technologia malarstwa sztalugowego, gdzie piszemy w tempie profesjonalnych sekretarek 500 znaków na minutę. Jest to wiedza o wszystkim co dotyczy strony technicznej malarstwa i to od samych początków (np. czym jest len, bawełna, jak poprawnie robi się płótno, o krosnach, klejach, gruntach i t.d.) Jest t bardzo ważna wiedza, ale a razie bez praktki szybko się ulatnia z głowy. Jednak Pan Profesor przewiduje zajęcia praktczne. Nawet już kupiłam krosna i surowe płótno, które nawet zdekatalizowałam odpowiednio.
No i chyba będę miała problem z rzeźbą. Choć na ten przedmiot bardzo czekałam, jednak pan wykładowca okazał sę wielkim gadułą i to nie zawsze na temat. Jestem na niego zła ża dzisiejsze chamskie mnie traktowanie, że lepej nic nie będę pisać. Jutro lecimy na Sycylię i chciałam przeprosić za moją nieobecność za tydzień i wziąść zadanie.Jednak on bez przerwy powarzał, że podwiesi mnie za nogę i będzie kręcił wokół swojej osi. Jakoś tak. Bardzo przykro, ale będę walczyć i się nie poddam.
Jest część pzedmiotów teorycztycznych jak to historia malarstwa, histroria cywilizacji, znów angielski, nawet wf, z którego na szczęście się zwolniłam. Na malarstwie mamy również zajęcia z projektowana graficznego z panem Stanielewiczem i dostaliśmy bardzo ciekawe zadania.
Na grafice mamy na reszcie plakat. Moje przekonanie przed studiami, że robię swiętne plakaty rozbiło sie na pierwszym roku na kawałki. Okazuję się, że plakat jest dla mnie ogromnym problemem i wyzwaniem. M nadzieje z panią Wosik uda się ten problem jakoś rozwiązać. Jest bardzo miłą osobą. Bałam się introligatorswa, bo pan też ma specyficzne poczucie humoru na granice z chamstwem. Jednak przynajmniej pokazuje nam co mamy robić i tłumaczy dzielnie, a nie jak na rzeźbie. Uch, dalej jestem trochę zła.
Mieliśmy pierwsze zajęcia z grafiki intermedialnej i to będzie ciekawie. Lubie media, mam nadzieje, że spełnie się w tym kierunku też.
No i oczywiście rysunek i malarstwo. Jestem w 207. jeee! Czyli już trzeci rok pod rząd. Mam swoje oficjalne półki i mogę pracować. Moim celem napewno będzie otworzyć się na kolor, malarstwo. Mniej rozbielania, więcej odwagi i rozróżniania materiału. Jestem bardzo napalona i wyjazd na Sycylie trochę mnie nie na rękę. Ale zostawiam wszystko woli Panskiej. Niech będzie tak jak ma być, a ja sie dostosuję i będę się uczyć.
Drugi rok projektowania najbardziej zapamiętałam jako robienie logo dla naszej szkoły wspinaczkowej u Asi Jopkiewicz i współpraca z baaardzo szczególie podchodzącym do korekt A. Moczydłowskim.
No a teraz mam dużo więcej zajęć. I na razie jestem podekscytowana, co prawda niektóre przedmioty i wykładowcy mnie dosłownie rozwalają.
Najbardziej groźno wygląda technologia malarstwa sztalugowego, gdzie piszemy w tempie profesjonalnych sekretarek 500 znaków na minutę. Jest to wiedza o wszystkim co dotyczy strony technicznej malarstwa i to od samych początków (np. czym jest len, bawełna, jak poprawnie robi się płótno, o krosnach, klejach, gruntach i t.d.) Jest t bardzo ważna wiedza, ale a razie bez praktki szybko się ulatnia z głowy. Jednak Pan Profesor przewiduje zajęcia praktczne. Nawet już kupiłam krosna i surowe płótno, które nawet zdekatalizowałam odpowiednio.
No i chyba będę miała problem z rzeźbą. Choć na ten przedmiot bardzo czekałam, jednak pan wykładowca okazał sę wielkim gadułą i to nie zawsze na temat. Jestem na niego zła ża dzisiejsze chamskie mnie traktowanie, że lepej nic nie będę pisać. Jutro lecimy na Sycylię i chciałam przeprosić za moją nieobecność za tydzień i wziąść zadanie.Jednak on bez przerwy powarzał, że podwiesi mnie za nogę i będzie kręcił wokół swojej osi. Jakoś tak. Bardzo przykro, ale będę walczyć i się nie poddam.
Jest część pzedmiotów teorycztycznych jak to historia malarstwa, histroria cywilizacji, znów angielski, nawet wf, z którego na szczęście się zwolniłam. Na malarstwie mamy również zajęcia z projektowana graficznego z panem Stanielewiczem i dostaliśmy bardzo ciekawe zadania.
Na grafice mamy na reszcie plakat. Moje przekonanie przed studiami, że robię swiętne plakaty rozbiło sie na pierwszym roku na kawałki. Okazuję się, że plakat jest dla mnie ogromnym problemem i wyzwaniem. M nadzieje z panią Wosik uda się ten problem jakoś rozwiązać. Jest bardzo miłą osobą. Bałam się introligatorswa, bo pan też ma specyficzne poczucie humoru na granice z chamstwem. Jednak przynajmniej pokazuje nam co mamy robić i tłumaczy dzielnie, a nie jak na rzeźbie. Uch, dalej jestem trochę zła.
Mieliśmy pierwsze zajęcia z grafiki intermedialnej i to będzie ciekawie. Lubie media, mam nadzieje, że spełnie się w tym kierunku też.
No i oczywiście rysunek i malarstwo. Jestem w 207. jeee! Czyli już trzeci rok pod rząd. Mam swoje oficjalne półki i mogę pracować. Moim celem napewno będzie otworzyć się na kolor, malarstwo. Mniej rozbielania, więcej odwagi i rozróżniania materiału. Jestem bardzo napalona i wyjazd na Sycylie trochę mnie nie na rękę. Ale zostawiam wszystko woli Panskiej. Niech będzie tak jak ma być, a ja sie dostosuję i będę się uczyć.
