среда, 16 октября 2013 г.

odkrycia

dzisiaj był ciekawy dzień. Pełny przyjemnych odkryć. Jednak początku był trudny. Musiałam wstać o szóstej, żeby zdążyć na 8 na angielski. Lekcja była nudna. Myślę, że sama pani wykładowczynią też się nudziła. Według mnie, to najlepszy sposób nauczania języka, to jest zmuszenie mówić. Tym bardziej, że trafiliśmy do grupy zaawansowanej. Jaki sens przebierać się przez las gramatyki, jeżeli nie jesteśmy w stanie jej użyć? O wiele ciekawiej dla wszystkich było by rozdać jakieś reprodukcji i żeby każdy się wypowiedział na temat swojej, stworzyć jakiś klub dyskusyjny! A nie te głupie niepotrzebne testy.rrrrr ale się rozpaliłam :)

Po angielskim poszłam na poranną kawę do bufetu, gdzie miałam ciekawe spotkanie. Starszy pan i dziewczyna próbowali złożyć zamówienie na kawę i herbatę, ale sprzedawczyni nie rozumiała po angielsku, więc poprosiła mnie o pomóc (akurat po lekcji byłam :) ). Jednak okazało się, że Państwo z Rosji, więc łatwo przetłumaczyłam o co im chodziło. To byli artyści (tato i córka), którzy przyjechali ze swoimi pracami na wystawę UFO (europejski festiwal szkła). Było ciekawie ich poznać. Podróżują samochodem, jeżdżą na wystawy po Europie.
http://art-glass.pro/ - to jest ich strona internetowa. Ale w rzeczywistości to wygląda o milion razy piękniej i ciekawiej, niż na zdjęciach. Szkło odbija światło, was, otoczenie... Później pod wpływem tego spotkania poszłam zobaczyć wystawę i nie pożałowałam. Bardzo ciekawe rzeźby. Bardzo mi się spodobały pracy Beaty Stankiewicz-Szczerbik oraz czechów Milana Vorduby i Jiri Suhajek, no i oczywiącie Aleksandra (prac Tai tam nie znalazłam).

Po takim pozytywnym spotkaniu miałam nie mniej pozytywną konsultację z panem profesorem Jędrosiem. Podzieliłam się swoimi pomysłami na temat hasła "KINETYKA OBRAZU". Nie będę opisywać szczegółów, ale powstała fajna konwersacja. Pracuję dalej z hasłem. Ma byc jak najprościej.

No i po takiej beczce z miodem przyszedł czas na łyżkę dziegciu. To były zajęcia z liternictwa i typografii. Przyznaję się, że nie wzięłam sie do pracy domowej jak należy. Trochę przed lekcjami coś tam naskrobałam. No i zostałam obśmiana i skrytykowana. Nie zrozumiałam o co mu chodziło ( w sumie jak i większość oprócz Oli). Jednak moje "dzieło" było najbardziej żałosne. Poprostu podłożyłam ksero z literami pod kartke i obrysowałam, a chodziło o wrażeniową konstrukcję. Czyli coś takiego jak na zajęciach z Rysunku (kierunki, linii pomocnicze, pole i td). Teraz juz wiem i wezmę się za to sumiennie :)

Później opublikuję wyniki pracy nad projektem koszulki na zawody. Trochę zmodyfikowany pomysł Roberta (on zawsze ma świetne pomysły). Ale na razie czekam na uwagi organizatorów. A oto moje dzisiejsze zmagania z zadaniem domowym z projektowania graficznego. INICYALY




Комментариев нет:

Отправить комментарий