среда, 14 октября 2015 г.

na nowo

Czas rozpocząć studia nastał. I to nie tylko na trzecim roku projektowania graficznego , ale również na pierwszy roku malarstwa. Udało mi się dostać na studia stacjonarne, po nie zbyt danych egzaminach. Nie byłam zadowolona ze swojego rysunku. Choć malarstwo o dziwo bardziej mnie poszło.





Drugi rok projektowania najbardziej zapamiętałam jako robienie logo dla naszej szkoły wspinaczkowej u Asi Jopkiewicz i współpraca z baaardzo szczególie podchodzącym do korekt A. Moczydłowskim.



No a teraz mam dużo więcej zajęć. I na razie jestem podekscytowana, co prawda niektóre przedmioty i wykładowcy mnie dosłownie rozwalają.

Najbardziej groźno wygląda technologia malarstwa sztalugowego, gdzie piszemy w tempie profesjonalnych sekretarek 500 znaków na minutę. Jest to wiedza o wszystkim co dotyczy strony technicznej malarstwa i to od samych początków (np. czym jest len, bawełna, jak poprawnie robi się płótno, o krosnach, klejach, gruntach i t.d.) Jest t bardzo ważna wiedza, ale a razie bez praktki szybko się ulatnia z głowy. Jednak Pan Profesor przewiduje zajęcia praktczne. Nawet już kupiłam krosna i surowe płótno, które nawet zdekatalizowałam odpowiednio.

No i chyba będę miała problem z rzeźbą. Choć na ten przedmiot bardzo czekałam, jednak pan wykładowca okazał sę wielkim gadułą i to nie zawsze na temat. Jestem na niego zła ża dzisiejsze chamskie mnie traktowanie, że lepej nic nie będę pisać. Jutro lecimy na Sycylię i chciałam przeprosić za moją nieobecność za tydzień i wziąść zadanie.Jednak on bez przerwy powarzał, że podwiesi mnie za nogę i będzie kręcił wokół swojej osi. Jakoś tak. Bardzo przykro, ale będę walczyć i się nie poddam.



Jest część pzedmiotów teorycztycznych jak to historia malarstwa, histroria cywilizacji, znów angielski, nawet wf, z którego na szczęście się zwolniłam. Na malarstwie mamy również zajęcia z projektowana graficznego z panem Stanielewiczem i dostaliśmy bardzo ciekawe zadania.

Na grafice mamy na reszcie plakat. Moje przekonanie przed studiami, że robię swiętne plakaty rozbiło sie na pierwszym roku na kawałki. Okazuję się, że plakat jest dla mnie ogromnym problemem i wyzwaniem. M nadzieje z panią Wosik uda się ten problem jakoś rozwiązać. Jest bardzo miłą osobą. Bałam się introligatorswa, bo pan też ma specyficzne poczucie humoru na granice z chamstwem. Jednak przynajmniej pokazuje nam co mamy robić i tłumaczy dzielnie, a nie jak na rzeźbie. Uch, dalej jestem trochę zła.

Mieliśmy pierwsze zajęcia z grafiki intermedialnej i to będzie ciekawie. Lubie media, mam nadzieje, że spełnie się w tym kierunku też.

No i oczywiście rysunek i malarstwo. Jestem w 207. jeee! Czyli już trzeci rok pod rząd. Mam swoje oficjalne półki i mogę pracować. Moim celem napewno będzie otworzyć się na kolor, malarstwo. Mniej rozbielania, więcej odwagi i rozróżniania materiału. Jestem bardzo napalona i wyjazd na Sycylie trochę mnie nie na rękę. Ale zostawiam wszystko woli Panskiej. Niech będzie tak jak ma być, a ja sie dostosuję i będę się uczyć.



четверг, 24 июля 2014 г.

ból

najbardziej w życiu mnie rani niesprawiedliwość. Rzadko płakałam od boli fizycznej, ale to, kiedy nie możesz nic zrobić z tym na co nie zasługujesz.
Zaczęło się od tego, że widziałam ile pracują i robią moje rodzice dla dzieci w szkole, a na śniadanie obiady i kolacje często nie było nic oprócz herbaty i kawałka chleba. Pamiętam raz w pierwszy dzień w nowej szkole poszłam w starych trampkach, bo nie było kasy. Wszyscy byli uroczyście ubrani, a ja chowałam dziurkę na dużym palcu butów. Tyle razy w myślach pisałam listy na telewizje, do prezydenta, ale nigdy nie zdecydowałam się niczego wysłać. Wujek obiecał sprzedać dom w Kazachstanie i przyjechać do nas, ale zamiast tego znalazł sobie kobiete i zostawił moich rodziców z dwójką dzieci bez niczego. Pomijając, że tyle rzeczy tak i zostało tam.

Podczas bycia studentką rodzice ledwo co mogli mnie pomoc z opłatą za akademik. Jeden raz mama powiedziała, że dają mnie trochę więcej, mama mojej koleżanki ze studiów poprosiła przekazać dla jej córki pieniądze też. Byłam szczęsliwa póki nie ukradli mojej torebki z całą kasą i dokumentami. A w policji zamiast pomocy zaproponowali mnie piwo a kierownik dobierał się do mnie, próbując wykorzystać mój stan. Zostałam bez niczego i musiałam pracować w nocy w piekarni,żeby jakoś zarobić pieniądze, ktore zgubilam. Na uczelni powiedzieli, że to moje problemy i jak nie wróce do polski na lekcję to mnie wyrzucą.

Kiedy rok później całe lato pracowałam i udało się nazbierać trochę kasy, to znów mnie skradziono wszystko co zarobiłam. Wiedziałam kto to zrobił, ale nikt mnie nie pomógł. W policje i tak już nie wierzyłam, a obok nie było żadnej zaufanej osoby. Tylko sąsiad próbował mnie upić i zgwałcić.

W końcu poradziłam sobie z tym wszystkim. Zdarzyło się przecierz i dużo dobrych cudownych rzeczy, tylko ta niesprawiedliwość zostawiła blizny gdzieś w środku, które nie dają mnie spokoju.

Kiedy wyszłam zamąż myślałam, że koniec z samotnością, że nie będę musiała teraz być w trudnych chwilach sama, że nie będę musiała nosić ciężkich zakupów ze sklepu czy walizek.

Teraz, w tym roku wszystko się rozwaliło. Może to moja wina i napewno coś popsułam sama. Ale jest mi już wszystko jedno. W marcu umarł tata. Nie widziałam go przed śmiercią, umarł sam w reanimacji i nikt z rodziny nie był przy nim. Tyle razy przed jego śmiercią myślałam, żeby zadzwonić do niego, ale tak ani razu nie zadzwoniłam. I jest tak ciężko i nie wiem jak długo jeszcze będzie ciężko. Mówią, że on zawsze obok, tylko ja nie czuję. Nie ma go i nigdy już nie zobaczę jak się ciesze, kiedy przyjeżdżam, jak martwi się, co zrobić mnie na obiad, bo nie jem mięsa, a on tak lubię to gotować, jak się uśmiecha, jak jest dumny, że przywiozłam nowe rysunki, albo jak denerwuje się, że narobiłam głupie błędy. Mogłam go ocalić. Zaniedbałam to i to moja wina. Tylk ojuż za późno coś zmieniać.

Zbyt szybko wróciłam później do zwykłego życia, mówiłam wszystkim, że jest w porządku, że dam rady, ale tak nigdy i nie porozmawiałam z nikim o tym, nie wypłakałam tego na tyle,żeby się pogodzić. Zamiast tego rozwaliłam związek. Zamknełam ten ból w środku i próbowałam się zapomnieć w pracy i w studiach. Miałam nadzieję, że znajdzie się osoba, która pomoże mnie ten ból wydobyć, ale nigdy nie miałam odwagi prosić o to. Zawsze walczyłam sama z problemami i wolałam pomagać innym niż sobie, ponieważ w sytuacjach kryzysowych tyle razy próbowali mnie wykorzystać.

Teraz znów jestem sama. W mieście, gdzie jest dużo dobrych ludzi, ale nikt do mnie nie przyjdzie. Jestem tu obca. Teraz nie chcę już nic. Nie wychodzę z domu, niszczę siebie w nadzieje, że jak feniks powstanę z popiołu, a może nie.

Na razie jest pustka w głowie i serce wypełnione bólem. Nie ma tam miejsca na nic innego i nie wiem jak się pozbyć tego.

среда, 25 июня 2014 г.

rozczarowania

to jest bardzo trudne do przyjęcia, moje rozdęte ego kurczyło się boleśnie wyłowując depresję i gniew. Wydawało sie, że mając najlepsze oceny w grupie bez problemu przejdę teczkę, ale w rzeczywistości okazało się inaczej. Tylko ja nie przeszłam do egzaminu praktycznego. Kiedy zobaczyłam,że mam w komisji pani od projektowania, to już zaczęłam się niepokoić. Nie odczuwam od niej dobrej energii, ale w wielu rzeczach przypomina ona moje zachowanie (chęć być zuch dziewczynką którą wszyscy chwalą). W Rosji to się nazywa kompleks dobrej uczennicy. Moje prace nie przekonały nikogo, p. Asia powiedziała, że trzeba było przynieść to co projektowałam. Specjalnie nie przyniosłam tych prac, bo nie lubię projektować. Przyniosłam prace, które znaczą dla mnie coś. Chciałam dostać się na grafikę warsztatową, bo lubię rysunek, lubię tworzyć obrazy, a nie etykietki do butelek. Nie umiem tego dobrze (projektowania), choć też to jest bardzo interesujący zawód.
Można się zastanawiać dlaczego? co robić? życie idzie dalej, czy mam to kontynuować? jak? tak mi brakuje dobrych wydarzeń, ten rok mnie rozwala z samego początku. Na razie mam depresję i węwnątrz wszystko krzyczy, prosi świat o pomóc, a ego nie pozwala tych prośb wymówić.
Daszka napewno by mi pomogła, jest moją najlepszą przyjaciółką, słoneczkiem, tylko jest daleko i nie będę zawracać jej głowy. Pamiętam jak wyciągała mnie nad morze w smutne chwili, śpiewałyśmy różne piosenki, bardzo bym chciałam spotkać taką przyjaciółkę tutaj. Żeby móc w każdej chwili zadzwonić, żeby wyciągała mnie na spacer, do klubu, na wycieczkę do sąsiedniego miasta, żeby pić winko oglądając zachód słońca i rozmawiać do późna. Teraz od dwóch dni siedzę sama. Dziś przynajmniej udało się pozbierać i wstać z łóżka. Mam dużą chęć rysować, malować, no coś się zablokowało. Czy odnajdę pomóc czy znów muszę sama zwalczyć swoich demonów?...........................................................

среда, 11 июня 2014 г.

po sesji

ta sesja była dla mnie wyjątkowo trudna. Przeżywałam bardzo odejście taty i nic oprócz czasu nie pomoże w tym przypadku. Jednak walczyłam dzielnie i jestem pewna, że jest dumny z moich 5+ :)
ale chciałabym napisać o każdym przedmiocie, próbując nadgonić te miesiące milczenia.

Rysunek\malarstwo

Jeżeli powiedzieć szczerze, to dużo się nie nauczyłam w tym roku. Nasz profesor jest świetny, ale raczej stawia na indywidualne zaangażowanie studenta. Co najważniejszego wyniosłam z tych zajęć:

- lepiej rysuje już dłonie i stopy człowieka, z czym by zawsze problem
- szkice są lżejsze i bardziej trafiające
- bardzo ważne w rysunku i w malarstwie podjąć decyzję, mieć pomysł i to jest najbardziej ważne odkrycie tego roku dla mnie

z malarstwem jest gorzej, tak i nie poczułam tego. Choć bardzo fajnie było przychodzić do pracowni i malować na płótnie

oto kilka prac z tego semestru













o innych przedmiotach napiszę jutro.

среда, 23 апреля 2014 г.

4040404040404

dzisiaj 40 dni od śmierci taty, dzisiaj on zostanie prawdziwym aniołem i będzie patrzył na mnie z góry. Chcę, żeby był dumny z moich osiągnięc. Na razie projektuje cholerne piktogramy na jutro. Jednak projektowanie nie jest moim żywiołem. Lubię rysunek, malarstwo i animacje! 2 semestr jest dla mnie prawdziwą męką. Tato odszedł i ciągle mnie jego brakuje. Nie mogę pogodzic się z tym.
Na pogrzebie był brat. Zobaczyłam go pierwszy raz od 18 lat. Rodzina jest bardzo ważna! Dużo rzeczy rozumiemy zbyt późno.
Kocham tworzyc i czuję, że dużo potrafię, tylko trzeba pracowac. 

понедельник, 24 февраля 2014 г.

nowy semestr. rysunek

dzisiaj było pierwsze zajęcie z rysunku po feriach. Modelka nie przyszła, więc Pan Profesor wymyślił nam zadanie. Rysowaliśmy siebie nawzajem. Dobrze,że była Roksana. Bo mogło w ogóle nie byc nikogo.
Przyniosłam do pokazania pare moich prac, ale jakoś tak odbyło się bez komentarzy. Tylko ogólnie powiedział, że trzeba pracowac, pracowac i jeszcze raz pracowac. Oczekiwałam, że jakoś mnie skieruje. Ponieważ na razie się zagubiłam. Lubię akwarele, ale nie wiem czy mam dalej męczyc akryl. Jedynie co powiedział konkretnego, że może byc mniejszy format prac malarskich, ponieważ narzekałam na brak cierpliwości.
No i oto moja praca domowa
 
 
 a to szkice malarskie, 5-minutówki, robiłam różne mine, niektóre wyszły bardzo groźne))

 
 
 
 
 

 no i zrobiłam parę szkiców, oglądając olimpiadę - łyżwiarstwo figurowe



a to wyniki dzisiejszego zajęcia. Myślałam, że idzie dobrze, ale oglądając zdjęcia zrozumiałam ile błędów narobiłam i co miał na myśli Pan Profesor
tutaj chyba za duże czoło
 krzywo, krzywo, krzywo
 to mi się podoba, choc jest ledwo widoczne
 tutaj wyszło ciekawie, ale nie podobnie
 tutaj porażka z nosem i prawym okiem
 tutaj jest okrutny nos, albo usta, coś 100% jest krzywe

no i taki dzień. Bardzo ciekawe zajęcie z Panem Dobrowolskim z socjologii (tak naprawdę przedmiot jakoś inaczej się nazywa, ale trudno zapamiętac) i siiostra przyjechała.



понедельник, 3 февраля 2014 г.

sesja. projektowanie graficzne

sesja już prawie się kończy. Przede mną animacja, warsztaty komputerowe (zaliczenie z indesign) i wiedza o strukturach wizualnych. Myślałam, że będzie gorzej. Chociarz kilka nocy spędziłam kończąc swoje prace. Jednak dużo dała praca w ciągu semestru. Najbardziej jestem zadowolona z rysunku, ale o tym innym razem. Dziś o projektowaniu napiszę, póki mam wenę.
Projektowanie nie jest moim atutem. Raczej bym powiedziała, że kiepski ze mnie projektant. Jednak podczas niektórych zadań dobrze się bawiłam i wynik mi się podoba. Z zaliczenia dostałam piątke, chociarz tak szczerzę mówiąc, to bardziej za zaangażowanie, progres (który jest widoczny) i  obecnośc, niz za prace. Moje ambicji żądzą ode mnie genialnych prac :) tylko czy jestem w stanie coś takiego przekazac w ten świat i za pomocą czego to będzie? nie wiadomo... Bardzo lubię rysunek, malarstwo i animację.
No a to po kolei realizacja każdego zadania z tego przedmiotu:
1. Prima aprilis (przedstaiwam na mockup'ie, chociarz i tak jest strasznie amatorski, wersja szkolna bym powiedziała)

 2. Zadanie na zabawę z własnymi inicjałami lepiej mnie poszło, ale jeszcze nieświadomie

3. Zabawa z fontami dała się ciężko i wtedy trochę zaczęłam się gubic


4. Hieny zbiły mnie z tropu i poszłam w stronę banalnej ilustracji (choc wyszła zabawnie). Jednak chyba mało jest w tym projektowania

6. No i przełomowa rozkładówka wiersza. Tutaj w pewnym momencie wybrałam odważnie pomysł zupełnie nie pasujący do mnie wcześniejszej i trafiłam myślę na właściwą ścieżkę w tym przedmiocie


no i taka wersja na mockup'ie
 

5. Przysłowie powaliło mnie na kolana. Poprzednie 2 wersji były nie do akceptacji. Ale już chyba zrozumiałam o co chodzi i może użyłam już podobnego tematu co i w rozkładówce, jednak w inny sposób.
Przedstawiam trzy wersji
chyba najbardziej udana jest po środku
7. Dalej było projektowanie pocztówki. Dostałam dzień znaczka pocztowego. Szybko miałam pomysł i realizacja też przyszła niespodziewanie (byłam u rodziców i znalazłam bardzo fajny magazyn ze znaczkami)



















8. Projektowanie wlepki na podstawie angielskich idiom i twórczości profesora Geta-Stankiewicza dla mnie było najtrudniejszym. Może wstyd, ale nie wiedziałam o nim wcześniej i czułam się trochę nie swojo, wtrącając się w jego osbowośc, w jego pracy. Nie wiem czy to w ogóle fair, ale nie było wyboru. Wyszło coś takiego (na podstawie pracy Bocaccio)

10. No i bardzo fajne zadanie z projektowaniem książki. 2 tematy do wyboru. Mała książeczka o mnie i spacer po moim mieście. Tradycyjnie pierwsza realizacja była odrzucona i miałam szczęście jeszcze poszukac. Więc wymyśliłam książkę o miastsach, w których mieszkałam - AłGuKaGdyWro. Zaprojektowałam 2 strony, ale tekst do poprawienia (chodzi o widok)