среда, 1 января 2014 г.

pierwszy dzień 2014...

...bardzo twórczy. Za kilka godzin przed północą pokłóciłam się z Robertem, i przewitałam samotnie nowy rok. Zostawało tylko rysowac. Więc tradycyjnie pomęczyłam dłonie (ostatnio miałam leniwo świąteczną przerwę i trudno ponownie się wstrzelic). Później pojechałam na rynek, gdzie znalazłam bardzo wygodny zakątek w kawiarence i mogłam pocwiczyc szybkie szkice.




Powiem tak, nie lubię konfliktów i strasznie się męczę, jak jestem z kim-kolwiek pokłócona. Jednak praktyka pokazała, że to mnie mobilizuje do twórczości. To najlepsza metoda na smutne myśli. Wtedy łatwiej wszystko przechodzi. Malarstwo też bardzo lubię, ale z nim mam gorzej. Mam kompleks oszczędzacza i przez to tracę dużo czasu.
 Jeszcze skończyłam układac animację ze wspinaczem, material na którą niedawno zrobiliśmy. Wyszło na razie 190 kadrów, które wrzuciłam po koleje w photoshopa, żeby później łatwiej było pracowac w premierze.
Wczeniej już zrobiłam to z materiałem non-camera (to co wyskrobałam na taśmie filmowej)
Na razie tyle. Przede mną podróż do Rosji. Spotkam się ze swoją przyjaciółką Daszką, której nie widziałam ok 3 lat. Cieszę się bardzo. Ona jest częściowo moją inspiracją. Poznałyśmy się na uniwersytecie. Ona bardzo lubiła tańczyc i marzyła, żeby się dostac do słynnego rosyjskiego zespołu TODES. Po drugim roku studiów rzuciła szkołe i pojechała do Moskwy. Dopiero chyba po 2-3 latach po kilku próbach jej udało się i na reszcie otrzymała wymarzoną pracę, dużo przeszła i jestem z niej barrrdzo dumna! Trzeba walczyc o własne marzenia!

Комментариев нет:

Отправить комментарий